wtorek, 2 czerwca 2015


Tak było jakieś 5-6 lat temu.

Tak jest teraz (dość często w każdym razie).

Oczywiście są lepsze i gorsze dni, Atopowe Zapalenie Skóry jest chorobą przewlekła na którą nie ma lekarstwa, można starać się jedynie załagodzić objawy.

Jak widać u mnie wyprysk jest dość silny na twarzy, widać też, że moje włosy zostały ścięte w przeciągu tych paru lat zmiana wyglądu jest niestety zauważalna.

Zacznijmy od głowy i włosów. Jeżeli chodzi o szampony używałam mnóstwa preparatów, szamponów do Atopowej Skóry z Adermy z La Roche Posay, Atoperal, Ziaja, Emolium i niestety nic za bardzo nie łagodzi swędzenia. Włosy musiałam obciąć, bo przez zmiany, które mam na skalpie zaczęły mi bardzo wypadać, no i z krótkimi włosami nawilżanie skóry głowy wydaje się być łatwiejsze. Narazie jedynym szamponem, który pomaga jest szampon sterydowy Clobex, który jest dostępny na receptę. Można stosować go maksymalnie raz w tygodniu, więc ulga nie jest długotrwała, ale przynajmniej skóra na głowie mniej się złuszcza. Właśnie, co do złuszczania się naskórka z głowy, to chyba najgorsze w zmianach na głowie. Odchodząca skóra wygląda jak łupież, więc niestety nie jest to zbyt estetyczne i utrudnia kontakty z ludźmi jak możecie się domyślać. Tak więc Clobex z czystym sumieniem mogę polecić, a szamponu na codzień szukam dalej, jeżeli macie coś do polecenie to dajcie koniecznie znać w komentarzach!

Twarz, tu lista preparatów i kosmetyków jest jeszcze dłuższa. Po zdiagnozowaniu u mnie AZS, lekarz zapisał mi na twarz maść robioną z Euceryną (65%) i kwasem bornym (35%) do codziennego natłuszczania skóry i jest to od wielu lat mój kosmetyk bazowy jeżeli chodzi o skórę. Początkowo do mycia twarzy zalecono mi Physiogel, ale niestety po pierwszym użyciu musiałam go odstawić z powodu nieznośnego pieczenia. Do powiek wielkim odkryciem dla mnie jest krem z SRV Palpebral, rewelacyjny preparat, dość drogi, ale wydajny. Polecam kupno w Internecie, bo niestety ceny w aptekach stacjonarnych są znacznie wyższe. Przy codziennym stosowaniu, dwa razy dziennie starcza mi na ok 3 miesiące, a jest go 15ml, więc uważam, że jest warty swojej ceny ok. 40 zł w Internecie. Z kremów nawilżających w tej chwili używam kremu do Atopowej skóry z Ziaji i naprawdę niezle się u mnie sprawdza. Co ważne łagodzi i nie podrażnia, więc kciuki w górę dla niego, szczególnie, że kosztuje ok. 15 zł! Co do kremu z Ziaji to sprawdza się u mnie lepiej niż dużo droższe kremy z Laroche Posay czy Avene, ale jak na pewno wiecie jest to kwestia bardzo indywidualna. Na zaostrzone zmiany (widoczne na zdjęciu) stosuję na zmianę Elidel lub Protopic, ten drugi lepiej się sprawdza, ale jest też droższy. Nie zawiera sterydów co jest jego ogromnym plusem, natomiast niestety używanie go nie jest komfortowe, bo powoduje ostre pieczenie. Alergolog polecił mi kiedyś zażywanie ibupromu przed stosowaniem Protopicu i muszę przyznać, że faktycznie trochę łagodzi te skutki uboczne w postaci pieczenie/palenia na skórze. Niestety minusem jest jego cena, ponieważ kosztuje on od 40 zł na promocji do nawet 80 zł w cenie regularnej za 10 gram. Ja używam tego z niebieskim znacznikiem czyli 0,1. Do zmywania twarzy używam oleju kokosowego lub też płynu micelarnego z kwasem hialuronowym firmy Dermedic i oba te produkty sprawdzają się dość dobrze. Olej kokosowy dobrze natłuszcza skórę i działa na nią łagodząco, natomiast płyn  micelarny nie powoduje ściągnięcia, co dla mnie dość ważne.

Co do makijażu to jak możecie się domyślać to mimo, że chciałabym ukryć moją egzemę to niestety nawet najlepszy podkład słabo trzyma się na takiej skórze, no i nie jest w stanie dobrze jej pokryć (o gładkiej cerze nie ma tu mowy). Tak naprawdę przez ok 4 lata nie malowałam się w ogóle (może raz w miesiącu używałam tuszu do rzęs), w tym roku postanowiłam, że spróbuje lekkiego makijażu, chociaż parę razy w miesiącu. Jest to głównie związane z tym, że w przyszłym roku biorę ślub i jak każda panna młoda chciałabym wtedy wyglądać dobrze. Nie nastawiam się oczywiście na niewiadomo jak nieskazitelny wygląd, ale spróbować warto, skoro w końcu będę żyć z AZS do końca życia pewnie :P Kolejnym powodem dla którego testuje różne kosmetyki kolorowe jest okres w jakim obecnie się znajduje a mianowicie, przełom między ukończeniem studiów i szukaniem pracy. Rozmowy kwalifikacyjne to z pewnością nie najlepsze miejsce żeby pokazywać niedoskonałości swojej cery. Niestety ludzie reagują bardzo różnie na moją skórę, szczególnie Ci nowo poznani, a nie chcę żeby oceniali mnie przez pryzmat wyglądu. Mimo, że wyglądam przez zmiany na oczach na bardzo zmęczoną to na brak energii i pogody ducha nie mogę narzekać. Zdarzają się w każdym razie nieprzyjemne sytuacje. Jak wiecie z wykształcenia jestem nauczycielką angielskiego, więc kontakt z ludźmi i pokazywanie swojej twarzy jest nieuniknione. Parokrotnie pracując z dziećmi zdarzyło mi się usłyszeć, że wyglądam ohydnie, albo ktoś nie poda mi ręki, bo może moja choroba jest zaraźliwa. Nie ukrywam, że na takie komentarze ogarnia mnie frustracja, ale staram się nie łamać!

Pozytywnego myślenia o sobie i nie poddawaniu się w ciągłej walce z AZS życzę wszystkim!:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz